Dotacje Instytucje Szkolenia

Rządowy szlaban na pół miliarda dotacji unijnych

Konrad Niklewicz
21.01.2010 , aktualizacja: 21.01.2010 20:14
A A A Drukuj
Rząd zamraża wypłatę unijnych pieniędzy na inwestycje edukacyjne warte 516 mln zł, bo odbiorcy dotacji spóźniają się z realizacją projektów. To jedna z największych wpadek w historii unijnych funduszy w Polsce
Policyjna szkoła w Szczytnie miała za unijne dotacje zbudować centrum dydaktyczne, w którym kształciliby się przyszli funkcjonariusze. Na zdjęciu: oficerskie nominacje dla kadetów ze Szczytna w lipcu 2009 r.
Fot. Robert Kowalewski
Policyjna szkoła w Szczytnie miała za unijne dotacje zbudować centrum dydaktyczne, w którym kształciliby się przyszli funkcjonariusze. Na zdjęciu: oficerskie nominacje dla kadetów ze Szczytna w lipcu 2009 r.


- Wstrzymuję wypłatę zaliczek! Do odwołania - mówi "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman. - Odbiorcy dotacji potraktowali podatników, delikatnie mówiąc, niepoważnie. Pieniądze na zaliczki pochodzą z budżetu państwa. I jeśli są zarezerwowane na konkretny projekt, to nie można ich wydać na nic innego, więc nie pracują one w gospodarce. Niestety, odbiorcy nie dotrzymali obietnicy. I pieniędzy zgodnie z harmonogramem nie wydali - dodaje Hetman.

Dotacji nie dostanie na razie sześć wielkich projektów edukacyjnych realizowanych w ramach programu operacyjnego "Rozwój Polski wschodniej".

Chodzi o: •  Rozbudowę i doposażenie ośrodka kształcenia lotniczego oraz budowę centrum dydaktyczno-konferencyjnego i biblioteczno-administracyjnego Politechniki Rzeszowskiej; •  rozbudowę Politechniki Świętokrzyskiej; •  rozbudowę i wyposażenie laboratoriów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (informatyka i technologie żywności) oraz •  budowę i wyposażenie Policyjnego Centrum Dydaktyczno-Badawczego w szkole policyjnej w Szczytnie.

Łączna wartość projektów, dla których MRR wstrzymało zaliczki, to 516 mln zł! Teraz zainteresowane uczelnie będą musiały same znaleźć na nie pieniądze, bo unijne pieniądze dostaje się na zasadzie refundacji: najpierw coś trzeba zbudować - za własne albo państwowe pieniądze (pochodzące właśnie z zaliczki) - żeby potem UE zwróciła wydatek.

- Oni teraz będą mieli faktury do zapłacenia na kilkanaście milionów złotych. Jak je zapłacą? To mnie nie interesuje - ucina Hetman. I podkreśla, że zrefunduje wydatki tylko wówczas, gdy uczelnie przedstawią opłacone faktury.

A jeśli teraz uczelnie nie znajdą finansowania, realizacja projektów może opóźnić się jeszcze bardziej, a wówczas spadnie druga, jeszcze gorsza kara. - Jeżeli projekty nadal będą się opóźniać, wypowiem im umowę o przyznaniu dotacji. Decydujące będą najbliższe miesiące - mówi Hetman. A jak ktoś z listy zostanie skreślony, unijnych pieniędzy na pewno nie zobaczy.

Ukarane uczelnie protestują. Tłumaczą, że opóźnienia, owszem, były, ale winne jest np. złe prawo o zamówieniach publicznych. - Decyzja ministerstwa to ewidentne nieporozumienie - mówi wicekanclerz UWM Wojciech Samulowski.

Jednak dokumenty nie pozostawiają złudzeń: Uniwersytet Warmińsko-Mazurski zgodnie z oficjalnym harmonogramem do końca 2009 r. miał wydać na swoje dwa projekty ponad 69 mln zł. Przez cały rok ministerstwo monitorowało projekty, były nawet dwa "spotkania ratunkowe", w październiku i listopadzie. Uczelnia najpierw zobowiązała się wydać 28,5 mln zł, potem - 23,7 mln zł. Na koniec roku w systemie rozliczeń SIMIK zarejestrowano płatności na... nieco ponad 6 mln zł.

- Mamy faktury na 23 mln zł - zapewnia prof. Józef Górniewicz, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Jednak nie wyjaśnia, dlaczego nie było ich w systemie.

Przedstawiciele UWM tłumaczą, że opóźnienia wynikają m.in. poślizgu w podpisywaniu umowy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości (na co uczelnia ponoć nie miała wpływu). A potem doszły protesty firm, które przegrały przetarg na modernizację laboratoriów dla uniwersytetu. Wstrzymanie zaliczek oznacza, że uniwersytet prawdopodobnie zaciągnie kredyt w wysokości ok. 20 mln zł, aby kontynuować inwestycję.

- Mamy uaktualnione harmonogramy projektów i zgodnie z nimi realizujemy inwestycję - mówi prof. Marek Orkisz, prorektor Politechniki Rzeszowskiej. - Można przyjechać i zobaczyć: budowa Centrum Konferencyjnego ruszyła.

Mniej zaawansowana jest budowa Ośrodka Kształcenia Lotniczego. Rozstrzygnięcie przetargu na budowę m.in. pasa startowego zakwestionowała jedna z firm. Przetarg na zakup siedmiu samolotów właśnie jest rozstrzygany, a na symulator lotu - został ogłoszony. - Nie dostałem żadnego oficjalnego pisma. A jeśli je dostaniemy, na pewno się odwołamy - mówi prof. Orkisz.

- Nasze opóźnienia to wina firm, które przegrały przetargi i ciągle się odwoływały - mówi zaskoczony Marcin Piotrowski, rzecznik Wyższej Szkoły Policyjnej.

MRR nie uznaje jednak tych wyjaśnień, bo można było się postarać tak jak Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. On też się opóźniał, ale po "spotkaniu ratunkowym" przedstawił nowy harmonogram wydatków - i zrealizował go.

Resort ostrzega, że to jeszcze nie koniec porządków w programie operacyjnym "Rozwój Polski wschodniej". W ciągu półtora tygodnia rozstrzygnie się los pieniędzy na budowę parków technologiczno-przemysłowych w Krośnie, Jaśle, powiecie rzeszowskim, Kielcach i Jędrzejowie. Im też rząd może odebrać pieniądze. Bo też zawaliły terminy.

Podziel się

  • 89 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

  • Rządowy szlaban na pół miliarda dotacji unijnych m0cna 22.01.10, 11:09

    Tu faktycznie uregulowania prawne mogą uniemożliwić realizacje projektów zgodnie z harmonogramem - vide kłopoty przetargowe.Efekt jest taki, że pieniądze z projektów, są wydawane na byle co,»

  • Rządowy szlaban na pół miliarda dotacji unijnych olias 22.01.10, 13:01

    dlaczego mam pewność że co najmniej 3/4 puli tych pieniędzy zostanie zabrane iskierowane dla: - śląska, by mógła wreszcie powstać ta Silesia, chore dziecko chorego systemu,- warszawy - bo »

  • Rządowy szlaban na pół miliarda dotacji unijnych ulanzalasem 22.01.10, 17:03

    90-95% szkoleń z UE to kasa w błoto, a właściwie dojenie setek milionówPOdatników dla wybranej grupy które decyduje kto szkoli i firmprzeprowadzających te śmieszne kursy.»

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.