Dotacje Instytucje Szkolenia

Magiczny biały proszek, który podbija świat

Sandra Federowicz
11.08.2010 , aktualizacja: 11.08.2010 18:37
A A A Drukuj
Lody świderki nad morzem, chleb na Ukrainie, biszkopt w Niemczech - wszystko z białego proszku, który powstaje w Bydgoszczy. Za 2,5 mln zł przyznanych firmie AKO przez Unię Europejską ruszy nowoczesna linia produkcyjna, a towar jeszcze szybciej dotrze do międzynarodowych odbiorców
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna

Fot. Tomek Czachorowski / Agencja Gazeta
Kilkupiętrowy budynek przy ul. Startowej wygląda bardziej jak biuro niż siedziba jedynej polskiej firmy liczącej się w branży producentów dodatków dla cukierni, piekarni, lodziarni i gastronomii. To tu powstają mieszanki, z których w bardzo prosty i szybki sposób można wyprodukować gofry, bułki, pączki, granity, sosy, placki ziemniaczane. Wystarczy dolać wody, oleju, drożdży czy innych składników, dobrze wymieszać, chwilę poczekać i gotowe. Już można wkładać do piekarnika czy lodówki. Dzięki temu nad morzem jemy pyszne lody świderki, na Krupówkach cieszymy się goframi z bitą śmietaną.

Za drzwiami AKO zaczyna się inny świat. W portierni dostaję biały jednorazowy fartuch, który muszę na siebie włożyć, by zajrzeć do laboratorium czy pracowni technologicznej. Zaglądam do jednego z pokoi - wygląda jak pracownia chemiczna. Na stołach stojaki z pipetami, naczynia z kolorowymi płynami, menzurki. To tu sprawdza się m.in. zawartość cukrów, witaminy C i kwasowość produktów. Każdy składnik musi być jak najdokładniej przebadany.

Idę dalej. Wchodzę do centrum kompetencyjnego i znajdujemy się w minipiekarni. Na stole na środku pomieszczenia wyrabiane są gotowe już mieszanki, z których tworzy się np. chleb i ocenia, czy efekt jest zadowalający. W rogu stoi maszyna do lodów, które także muszą zostać wypróbowane.

To tu zapraszani są potencjalni kontrahenci, którzy chcą przekonać się, jak wyglądają produkty znajdujące się już w ofercie AKO albo cóż za nowości są im proponowane.

- Praca jest całkiem fajna, bo oprócz robienia tego wszystkiego, muszę także próbować - śmieje się Grzegorz Kania, piekarz, ciastkarz i jednocześnie prezenter. - Kiedy jedziemy na targi, ktoś musi pokazać, jak to wszystko się wytwarza zanim trafi na stół - od razu tłumaczy, na czym polega to ostatnie zajęcie.

AKO w przyszłym roku będzie obchodzić 20-lecie istnienia. Najpierw działała pod szyldem "zakładu produkcji dodatków dla branży piekarniczej i ciastkarskiej". W 1997 r. firma została sprywatyzowana, dalej działała już jako spółka akcyjna, udziałowcami zostali pracownicy.

- I tak jest do dziś - mówi prezes Jan Maciuba. - Wchodziliśmy na rynek z jednym polepszaczem. Dziś wytwarzamy ok. 90 produktów. Tym wszystkim zajmuje się 56 osób: począwszy od technologów żywności przez laborantów aż po pracowników administracyjnych, magazynierów i przedstawicieli handlowych - wylicza.

AKO swoje produkty dystrybuuje poprzez sieć specjalistycznych hurtowni, do których dociera dziewięciu pracowników firmy. Koncentraty nie trafiają jedynie na polski rynek. Towar eksportowany jest m.in. do: Rosji, Czech, Izraela, na Białoruś, Ukrainę, Litwę i Słowację. W Niemczech bydgoskie produkty cieszyły się takim zainteresowaniem, że w mieście Hof pod Norymbergą powstanie firma siostra - AKO Deutschland.

AKO jest jedną z najczęściej wymienianych nazw na liście beneficjentów funduszy z Regionalnego Programu Operacyjnego. Firma ubiegała się o pieniądze przede wszystkim na udział w międzynarodowych targach. Ale nie wszystko poszło gładko. - Niestety, z kilkunastu dotacji, jakie nam przyznano, pieniądze otrzymaliśmy dotychczas jedynie na jeden wyjazd do Rygi. Pozostałe, m.in. do Mińska, Niemiec czy Moskwy, musieliśmy opłacić sami i teraz czekamy na zwrot kosztów. A te są niemałe. Organizacja takiej imprezy: stoisko, transport, instalacja maszyn - to grubo ponad 100 tys. zł - informuje Maciuba.

Starania o dotacje firma rozpoczęła od opracowania strategii eksportu. - Zadbaliśmy o produkty interesujące technologicznie, z którymi można wyjść na rynki zewnętrzne. Rozeznaliśmy się, co i gdzie się najlepiej sprzeda. W drugim etapie poznaliśmy rynki wschodnie. Musieliśmy uzyskać odpowiednie certyfikaty niezbędne do eksportu żywności. To nie jest łatwa rzecz - w każdym kraju są stosowane inne procedury. Nam się udało. Kiedy mieliśmy te dwie fazy za sobą, dopiero wystąpiliśmy o dofinansowanie. Na początku sami zajmowaliśmy się tworzeniem wniosków o dotacje. Szybko jednak zrozumieliśmy, że w ich ocenie liczy się także dobranie odpowiedniego języka. Liczą się argumenty, takie jak innowacyjność, a w naszym przypadku głównie prozdrowotność. Zatrudniliśmy więc firmę, która zajęła się tym profesjonalnie. Dla nas to także oszczędność pracy i czasu - tłumaczy Maciuba.

Pokazywanie się na międzynarodowych targach przyniosło efekt - przekłada się to na rozwój sprzedaży. AKO udało się m.in. podbić rynek czeski i słowacki.

Najbardziej spektakularną inwestycją, na którą firma dostanie unijną dotację w wysokości 2,5 mln zł, jest ultranowoczesna linia produkcyjna, warta w sumie 6 mln zł. Dzięki niej wszystkie etapy wytwarzania koncentratów zamkną się w jednej całości: od przygotowania wszystkich składników, przez dozowanie, mieszanie aż do pakowania. Sterowany komputerowo system pozwoli na podniesienie stanu higieny, zwiększy wydajność, zmniejszy pracochłonność produkcji.

- Tę inwestycję już rozpoczęliśmy. Jako wykonawców wybraliśmy polską i belgijską firmę. Mamy nadzieję, że wszystko będzie gotowe w czerwcu przyszłego roku. Dzięki temu będziemy produkować szybciej, więcej i taniej. To pozwoli nam na jeszcze prężniejszy rozwój. A przecież już udało nam się złapać europejskie rynki - zapowiada Maciuba.

W styczniu AKO, też dzięki pieniądzom z Unii, rozpocznie szkolenia pracowników. - Tymi pieniędzmi będziemy mogli inaczej dysponować, bo zapowiedziane są w transzach przesyłanych na bieżąco. Umożliwi nam to rozwój pracowników w każdym naszym dziale: zaproponujemy im kursy językowe, obsługi klienta, reklamacji czy innowacji technologicznych - zdradza Magdalena Królak, specjalista ds. administracji i kadr. - Jedynym warunkiem było to, byśmy te szkolenia zorganizowali na terenie firmy. Musieliśmy więc w potężnym biznesplanie zawrzeć także koszty zakupu materiałów, odtwarzaczy i innych niezbędnych narzędzi dla szkoleniowców - dodaje Królak. 70 proc. wartości tego projektu pokryją pieniądze z RPO.

Podziel się

  • 34 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

  • Magiczny biały proszek, który podbija świat no.to.mamy.problem 12.08.10, 05:06

    Czyli mówiąc w skrócie, chemia jebana? Nie, dziękuję.»

  • Magiczny biały proszek, który podbija świat kamki 12.08.10, 07:17

    Ten artykuł powinien być opatrzony ramką i znajdować się w dziale "reklama". Z jednej strony mamy zatrudnienie dla kilkudziesięciu osób, podatki etc, ale drugiej strony fabrykę śmieciowego »

  • chemiczny syf rumburak07 12.08.10, 13:28

    Tak, oczywiście, jedzmy więcej chemii !hura niedługo będziemy wyglądać jak Amerykanie !40 albo 50 procent ludzi z nadwagąi tyle samo z różnymi chorobami spowodowanymi złym odżywianiem się.»

Podatek VAT w zamówieniach publicznych

Czy określenie w ofercie ceny brutto z uwzględnieniem nieprawidłowej stawki podatku VAT skutkuje odrzuceniem oferty?