Z gorzelni do rafinerii
24.08.2010
, aktualizacja: 24.08.2010 15:09
Benzyna ze spirytusu? - Nie tylko benzyna, nawet paliwo lotnicze. I będzie się opłacać - zapewnia lubelska spółka Ekobenz, która uruchamia produkcję biopaliwa za unijne miliony.
Pomysł Ekobenzu polega na produkowaniu benzyny syntetycznej i oleju napędowego z 92-procentowego etanolu gorzelnianego. Jak to zrobić? Technologię opracował prof. Dobiesław Nazimek z Uniwersytetu Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie i dwaj przedsiębiorcy - Stanisław Jabłoński oraz Waldemar Zaniuk.
- Kupując w sklepie alkohol płacimy potężny podatek akcyzowy, dlatego cena jest tak wysoka. Natomiast nieoczyszczony spirytus gorzelniany jest zwolniony z akcyzy, litr etanolu można kupić za 1,6 do 1,8 zł. Chcemy ten surowiec kupować w polskich gorzelniach i za granicą. W kraju głównie na Lubelszczyźnie, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że gorzelnie w Polsce często mają przestarzałe technologie i są mało oszczędne energetycznie. Więc rozważamy też kupowanie surowca na Ukrainie i z Ameryki Południowej. Wysokiej jakości etanol z Ameryki można niedrogo kupić na giełdzie w Amsterdamie - mówi Stanisław Jabłoński, prezes Ekobenzu.
W firmie oszacowano, że rocznie będą potrzebować koło 40 milionów litrów etanolu. Tymczasem każda z polskich gorzelni produkujących spirytus dla celów spożywczych wytwarza po około półtora miliona litrów etanolu w ciągu roku.
Sekret w megadżulach
Technologia zamiany spirytusu w benzynę jest już opanowana. Etanol trafia do reaktora, tam w obecności katalizatora w wysokiej temperaturze, sięgającej 500 stopni i pod wysokim ciśnieniem dochodzi do tego, że węgiel i wodór zawarte w etanolu łączą się ze sobą i powstają węglowodory o parametrach odpowiednich do złożenia benzyny syntetycznej.
- Na świecie też są próby w tym kierunku, ale problem polega na tym, że ich katalizatory nie sa odporne na wodę. Nasz katalizator jest, nawet jeśli tej wody będzie 10 proc. Dlatego nasza technologia jest tak interesująca, bo nie wymaga odwadniania etanolu, co jest trudne i drogie - wyjaśnia Stanisław Jabłoński i zapewnia, że z uzyskanych w reaktorze węglowodorów Ekobenz jest w stanie złożyć benzynę co najmniej takiej jakości jak E 98. Będzie się różnić tylko tym, że będzie bio i węglowodory do jej produkcji zostały pozyskane syntetycznie, a nie z ropy naftowej.
Czym będzie się różnić od dotychczasowych biopaliw? Jabłoński wyjaśnia, że zła sława biopaliw bierze się z ich niskiej wartości energetycznej - ok. 26 megadżuli, podczas gdy benzyna z ropy ma tych megadżuli ponad 42. Dziś więc wlewanie biopaliw do baku oznacza, że trzeba częściej tankować, bo takiego mało wydajnego paliwa spala się znacznie więcej, silnik nie ma takiej mocy. Jabłoński zapewnia, że benzyna z Ekobenzu będzie mieć wartość energetyczną około 44 megadżuli, czyli więcej niż wynosi norma dla paliwa lotniczego. Dlatego Ekobenz zamierza produkować nie tylko paliwo do aut, ale też do samolotów. - Nasz produkt będzie biopaliwem drugiej generacji, złożonym z węglowodorów syntetycznych, ale o takich samych właściwościach jak te z ropy naftowej - przekonuje prezes Ekobenzu.
Nikt nie chciał zaryzykować
Myślenie o nowym paliwie zaczęło się cztery lata temu. - Z profesorem Nazimkiem spotkaliśmy się w 2006 roku na forum inwestycyjnym w Lubelskim Klubie Biznesu - mówi Jabłoński, który wtedy był przedsiębiorcą budowlanym, a Waldemar Zaniuk miał firmę elektryczno - budowlaną. Nazimek zaraził przedsiębiorców swoim pomysłem. - Technologia nie była jeszcze tak dopracowana, żeby ją wdrożyć w przemyśle. Dzięki naszej współpracy zostały zmodyfikowane rozwiązania techniczne, tak, by przedsięwzięcie było opłacalne - wyjaśnia Jabłoński.
Pod koniec 2006 r., już z myślą o produkcji biopaliw, wspólnicy zarejestrowali spółkę Ekobenz. I od razu stanęli przed pytaniem: jak sfinansować uruchomienie produkcji? Udziałowcy najpierw szukali w kraju kogoś, kto zainwestowałby w tę technologię - ale entuzjazmu nie było. Duzi przedsiębiorcy mówili, że rozważą wejście z kapitałem kiedy paliwo będzie już dopuszczone na rynek. - Postanowiliśmy więc, że zrobimy to sami, przeprowadzimy badania, certyfikację i ruszamy z produkcją. A pieniądze na to wszystko zdobędziemy z Unii - mówi Jabłoński.
Ich projekt składa się z dwóch części. Pierwsza badawczo - rozwojowa, potrwa do czerwca przyszłego roku. W jej trakcie zostanie wybudowana instalacja pilotażowa, dzięki której da się wyprodukować około dwóch litrów benzyny na godzinę. Później paliwo zostanie przetestowano przez flotę pojazdów. Badania w tej części projektu pozwolą opracować wszystkie parametry dla przyszłej instalacji przemysłowej. Druga część projektu to właśnie instalacja przemysłowa, jej budowa ma potrwać od połowy 2011 do połowy 2012 roku, bo od lipca 2012 ma już ruszyć normalna produkcja. Zakład powstanie pod Lublinem, ale teren pod jego budowę dopiero zostanie kupiony.
Do dwóch razy sztuka
Ekobenz po unijne pieniądze wystartował po raz pierwszy. O tym, że jest program Innowacyjna Gospodarka, z którego w tym przypadku można by skorzystać, założyciele firmy dowiedzieli się w Lubelskim Klubie Biznesu, resztę doczytali w internecie. - Do przygotowania wniosku zatrudniliśmy firmę z Warszawy. Zorganizowaliśmy to w ten sposób, że przyjęliśmy ich jako udziałowców do spółki. Skąd taka forma? Gdybyśmy chcieli zapłacić za przygotowanie wniosku, a zwykle firmy biorą od 2 do 3 proc. wartości dotacji, to kosztowałoby to nas od 500 do 600 tysięcy zł. Nie mieliśmy takich pieniędzy - mówi Jabłoński.
Praca nad przygotowaniem dokumentów trwała około pół roku. Ekobenz musiał m.in. przeprowadzić badania rynku i sprawdzić jakie są możliwości zakupu etanolu, czy taką benzynę da się sprzedać. Konieczne było też zbadanie sytuacji prawnej, np. dotyczących opłat akcyzowych. Do wniosku trzeba było też dołączyć obliczenia pokazujące opłacalność inwestycji i wyniki badań laboratoryjnych - przeprowadzono je na lubelskim UMCS.
Za pierwszym razem jednak wniosek przepadł. - To było dla nas niezrozumiałe, ale uznano koszty laboratorium w części inwestycyjnej jako koszty niekwalifikowane (czyli nie podlegające dotowaniu z UE). Choć przecież laboratorium jest w rafinerii niezbędne, żeby kontrolować jakość i proces produkcji - argumentuje Jabłoński.
W Ekobenzie nie załamali się jednak, tylko zabrali za pisanie projektu od nowa, żeby go złożyć w nowym konkursie unijnym. - Opisaliśmy bardziej szczegółowo część laboratoryjną, wyjaśniliśmy różnicę między częścią laboratoryjną do badań i tą do produkcji przemysłowej - precyzuje szef Ekobenzu.
Tym razem wniosek przeszedł. Umowa została podpisana tuż przed wigilią 2009. Ekobenz z programu Innowacyjna Gospodarka dostał 21 milionów 599 zł. Projekt kończy się w czerwcu 2012 r. Jego efektem ma być zakład, który rocznie będzie produkował 28 milionów litrów benzyny z etanolu gorzelnianego. Cena litra paliwa na rynku ma być podobna do E 98, ale ma być ono bardziej energetyczne.
To nie koniec planów. Firma chce w przyszłości wybudować zakład pięciokrotnie większy, planuje też sprzedaż technologii innym. Już do Ekobenzu zapukali Australijczycy, którzy chcieliby kupić licencję i produkować biopaliwo ze spirytusu na rynek europejski.
- Kupując w sklepie alkohol płacimy potężny podatek akcyzowy, dlatego cena jest tak wysoka. Natomiast nieoczyszczony spirytus gorzelniany jest zwolniony z akcyzy, litr etanolu można kupić za 1,6 do 1,8 zł. Chcemy ten surowiec kupować w polskich gorzelniach i za granicą. W kraju głównie na Lubelszczyźnie, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że gorzelnie w Polsce często mają przestarzałe technologie i są mało oszczędne energetycznie. Więc rozważamy też kupowanie surowca na Ukrainie i z Ameryki Południowej. Wysokiej jakości etanol z Ameryki można niedrogo kupić na giełdzie w Amsterdamie - mówi Stanisław Jabłoński, prezes Ekobenzu.
W firmie oszacowano, że rocznie będą potrzebować koło 40 milionów litrów etanolu. Tymczasem każda z polskich gorzelni produkujących spirytus dla celów spożywczych wytwarza po około półtora miliona litrów etanolu w ciągu roku.
Sekret w megadżulach
Technologia zamiany spirytusu w benzynę jest już opanowana. Etanol trafia do reaktora, tam w obecności katalizatora w wysokiej temperaturze, sięgającej 500 stopni i pod wysokim ciśnieniem dochodzi do tego, że węgiel i wodór zawarte w etanolu łączą się ze sobą i powstają węglowodory o parametrach odpowiednich do złożenia benzyny syntetycznej.
- Na świecie też są próby w tym kierunku, ale problem polega na tym, że ich katalizatory nie sa odporne na wodę. Nasz katalizator jest, nawet jeśli tej wody będzie 10 proc. Dlatego nasza technologia jest tak interesująca, bo nie wymaga odwadniania etanolu, co jest trudne i drogie - wyjaśnia Stanisław Jabłoński i zapewnia, że z uzyskanych w reaktorze węglowodorów Ekobenz jest w stanie złożyć benzynę co najmniej takiej jakości jak E 98. Będzie się różnić tylko tym, że będzie bio i węglowodory do jej produkcji zostały pozyskane syntetycznie, a nie z ropy naftowej.
Czym będzie się różnić od dotychczasowych biopaliw? Jabłoński wyjaśnia, że zła sława biopaliw bierze się z ich niskiej wartości energetycznej - ok. 26 megadżuli, podczas gdy benzyna z ropy ma tych megadżuli ponad 42. Dziś więc wlewanie biopaliw do baku oznacza, że trzeba częściej tankować, bo takiego mało wydajnego paliwa spala się znacznie więcej, silnik nie ma takiej mocy. Jabłoński zapewnia, że benzyna z Ekobenzu będzie mieć wartość energetyczną około 44 megadżuli, czyli więcej niż wynosi norma dla paliwa lotniczego. Dlatego Ekobenz zamierza produkować nie tylko paliwo do aut, ale też do samolotów. - Nasz produkt będzie biopaliwem drugiej generacji, złożonym z węglowodorów syntetycznych, ale o takich samych właściwościach jak te z ropy naftowej - przekonuje prezes Ekobenzu.
Nikt nie chciał zaryzykować
Myślenie o nowym paliwie zaczęło się cztery lata temu. - Z profesorem Nazimkiem spotkaliśmy się w 2006 roku na forum inwestycyjnym w Lubelskim Klubie Biznesu - mówi Jabłoński, który wtedy był przedsiębiorcą budowlanym, a Waldemar Zaniuk miał firmę elektryczno - budowlaną. Nazimek zaraził przedsiębiorców swoim pomysłem. - Technologia nie była jeszcze tak dopracowana, żeby ją wdrożyć w przemyśle. Dzięki naszej współpracy zostały zmodyfikowane rozwiązania techniczne, tak, by przedsięwzięcie było opłacalne - wyjaśnia Jabłoński.
Pod koniec 2006 r., już z myślą o produkcji biopaliw, wspólnicy zarejestrowali spółkę Ekobenz. I od razu stanęli przed pytaniem: jak sfinansować uruchomienie produkcji? Udziałowcy najpierw szukali w kraju kogoś, kto zainwestowałby w tę technologię - ale entuzjazmu nie było. Duzi przedsiębiorcy mówili, że rozważą wejście z kapitałem kiedy paliwo będzie już dopuszczone na rynek. - Postanowiliśmy więc, że zrobimy to sami, przeprowadzimy badania, certyfikację i ruszamy z produkcją. A pieniądze na to wszystko zdobędziemy z Unii - mówi Jabłoński.
Ich projekt składa się z dwóch części. Pierwsza badawczo - rozwojowa, potrwa do czerwca przyszłego roku. W jej trakcie zostanie wybudowana instalacja pilotażowa, dzięki której da się wyprodukować około dwóch litrów benzyny na godzinę. Później paliwo zostanie przetestowano przez flotę pojazdów. Badania w tej części projektu pozwolą opracować wszystkie parametry dla przyszłej instalacji przemysłowej. Druga część projektu to właśnie instalacja przemysłowa, jej budowa ma potrwać od połowy 2011 do połowy 2012 roku, bo od lipca 2012 ma już ruszyć normalna produkcja. Zakład powstanie pod Lublinem, ale teren pod jego budowę dopiero zostanie kupiony.
Do dwóch razy sztuka
Ekobenz po unijne pieniądze wystartował po raz pierwszy. O tym, że jest program Innowacyjna Gospodarka, z którego w tym przypadku można by skorzystać, założyciele firmy dowiedzieli się w Lubelskim Klubie Biznesu, resztę doczytali w internecie. - Do przygotowania wniosku zatrudniliśmy firmę z Warszawy. Zorganizowaliśmy to w ten sposób, że przyjęliśmy ich jako udziałowców do spółki. Skąd taka forma? Gdybyśmy chcieli zapłacić za przygotowanie wniosku, a zwykle firmy biorą od 2 do 3 proc. wartości dotacji, to kosztowałoby to nas od 500 do 600 tysięcy zł. Nie mieliśmy takich pieniędzy - mówi Jabłoński.
Praca nad przygotowaniem dokumentów trwała około pół roku. Ekobenz musiał m.in. przeprowadzić badania rynku i sprawdzić jakie są możliwości zakupu etanolu, czy taką benzynę da się sprzedać. Konieczne było też zbadanie sytuacji prawnej, np. dotyczących opłat akcyzowych. Do wniosku trzeba było też dołączyć obliczenia pokazujące opłacalność inwestycji i wyniki badań laboratoryjnych - przeprowadzono je na lubelskim UMCS.
Za pierwszym razem jednak wniosek przepadł. - To było dla nas niezrozumiałe, ale uznano koszty laboratorium w części inwestycyjnej jako koszty niekwalifikowane (czyli nie podlegające dotowaniu z UE). Choć przecież laboratorium jest w rafinerii niezbędne, żeby kontrolować jakość i proces produkcji - argumentuje Jabłoński.
W Ekobenzie nie załamali się jednak, tylko zabrali za pisanie projektu od nowa, żeby go złożyć w nowym konkursie unijnym. - Opisaliśmy bardziej szczegółowo część laboratoryjną, wyjaśniliśmy różnicę między częścią laboratoryjną do badań i tą do produkcji przemysłowej - precyzuje szef Ekobenzu.
Tym razem wniosek przeszedł. Umowa została podpisana tuż przed wigilią 2009. Ekobenz z programu Innowacyjna Gospodarka dostał 21 milionów 599 zł. Projekt kończy się w czerwcu 2012 r. Jego efektem ma być zakład, który rocznie będzie produkował 28 milionów litrów benzyny z etanolu gorzelnianego. Cena litra paliwa na rynku ma być podobna do E 98, ale ma być ono bardziej energetyczne.
To nie koniec planów. Firma chce w przyszłości wybudować zakład pięciokrotnie większy, planuje też sprzedaż technologii innym. Już do Ekobenzu zapukali Australijczycy, którzy chcieliby kupić licencję i produkować biopaliwo ze spirytusu na rynek europejski.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Z gorzelni do rafinerii
ulisse
24.08.10, 22:21
wszystko pieknie, ale perpetum mobile nie ma; trzeba posiac, zebrac plony, zrobic z nich spirit, potem skomplikowanie przerabiac - o wiele latwiej wywiercic dziure w ziemi i destylowac, a »
-
Z gorzelni do rafinerii
szto_tawariszczi
24.08.10, 22:31
litr ropy naftowej jest tańszy niż litr spirytusu....»
-
Z gorzelni do rafinerii
jantos51
24.08.10, 22:40
Bardzo dobrze, należy wdrażać nowe technologie, tylko zaraz będą myślećurzędasy w białych koszulkach jak by tu tę firmę oszwabić i zyskać więcej jakona zarabia. Tak kończy się nowatorstwo i »
Wyborcza.biz poleca
Najczęściej Czytane24 htydzień
- Poradnik praktyczny - jak napisać wniosek o dotację
- Jak przestrzegać zasady konkurencyjności w projektach programu Kapitał Ludzki
- Mama założyła rodzinną kawiarnię dzięki Unii
- Właściciele domków dostaną dofinansowanie na oczyszczalnie
- Unijny projekt adaptacji popegerowskich obiektów na bazę turystyczną najpierw został przez urzędników odrzucony, a później nagrodzony w konkursie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP
W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.











