Innowacyjne biustonosze z Białegostoku
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
- Czy bielizna może być innowacyjna? Oczywiście, ale akurat nie o innowację samej bielizny tu chodzi - śmieje się Kinga Lesisz, prezes i właściciel firmy noszącej jej imię. To jeden z białostockich bieliźniarskich potentatów. Jak mówi pani prezes - potentatów w branży doskonale rozpoznawalnych i chętnie naśladowanych.
- Kolory, koronki, hafty - to jest Kinga. Pięknie i elegancko, za rozsądną cenę. Specjalizujemy się w biustonoszach push-up, czyli takich które modelują damską sylwetkę - podkreśla z dumą wysoka blondynka. - Szyjemy z tych samych materiałów, co najdrożsi na świecie producenci francuscy. Właściwie jedyne co nas odróżnia, to nakłady na reklamę. Nas na takie kampanie nie stać - dodaje.
Przeglądając firmowe katalogi trudno dostrzec różnicę między Kingą a francuskimi gigantami. Sesje fotograficzne na Karaibach i pustyniach Newady, egzotyczne modelki, intrygujące nazwy kolekcji: Karnawał w Venecji, Las Vegas, Sophie Verney.
Unijny e-sklep
By to wszystko obejrzeć i kupić, nie trzeba szukać sklepu sprzedającego produkty firmy. Od jakiegoś czasu ma ona własną stronę internetową Tak jak bielizna Kingi, bardzo elegancką, a przy tym funkcjonalną. Są tu kolekcje, jest blog, społeczna akcja walki z rakiem piersi. No i oczywiście sklep internetowy. Wszystko po polsku i angielsku. Wykonanie tej wyróżnianej w konkursach strony kosztowało ponad 200 tys. zł. Środki w połowie pochodziły z Unii, z Regionalnego Programu Operacyjnego, części przeznaczonej na wspieranie przedsiębiorczości.
Kinga to przedsięwzięcie rodzinne. Pani Kinga wraz z mężem działalność zaczęła w 1994 r. Od pięciu pracowników. Pomocą służył nieżyjący już ojciec, zatrudniony w bankrutującej wówczas spółdzielni Wzorcowa, specjalizującej się w PRL również w produkcji bielizny. Z Wzorcowej udało się kupić maszyny i kilka projektów, przejąć doświadczonych specjalistów.
Czas płynął, a firma rosła. Dziś zatrudnia 150 osób, ma podwykonawców, szyje czterdzieści tysięcy kompletów bielizny miesięcznie. Razem z siedmioma innymi przedsiębiorstwami z województwa tworzy Podlaski Klaster Bielizny. Zresztą również przy unijnym wsparciu, tym razem środków z programu Rozwój Polski Wschodniej.
- Białystok to bieliźniarskie zagłębie. Właśnie liczymy, jaki nasz klaster ma dokładnie udział w polskim rynku, ale to znacząca ilość. Wystarczy popatrzeć w hurtowniach. Owszem, w Łodzi firm produkujących to co my będzie na pewno więcej, ale to firmy niewielkie - mówi Kinga Lesisz.
Utworzony w 2008 r. klaster produkuje około trzech milionów sztuk bielizny rocznie. 40 procent jego produkcji idzie na eksport. Poza klastrem w branży bieliźniarskiej działa w Białymstoku jeszcze kilkanaście firm. Według nieoficjalnych informacji z tego miasta pochodzi co drugi z wyprodukowanych w Polsce biustonoszy.
Innowacyjne bieliźniarstwo
Kinga eksportuje swoje towary do kilkunastu krajów. Nawet do Nigerii. Jest oczywiście obecna również w krajach Unii Europejskiej, ale chce więcej. W tym firmie ma pomóc "paszport do eksportu", projekt realizowany w ramach działania 6.1 programu Innowacyjna Gospodarka.
- Wdrażamy właśnie pierwszy etap. Ta dotacja nie była duża, kilkanaście tysięcy złotych, ale dzięki wypracowanym za nią planom możemy ubiegać się o wsparcie drugiego etapu. A to już będzie kilkaset tysięcy. Generalnie cel "paszportu" jest prosty - zwiększenie kontaktów handlowych i umów zawieranych z partnerami z Unii Europejskiej - wyjaśnia prezes.
To nie jedyne środki z tego programu, po jakie sięga jej spółka. We współpracy z Naczelną Organizację Techniczną, w ramach działania 5.2 powstał audyt technologiczny firmy. Mówiąc prościej - plan jej rozwoju, czyli innowacji. Solidne opracowanie dotyczy wielu różnych dziedzin: chociażby organizacji produkcji, czy logistyki. I samo w sobie stanowi klucz do sięgania po kolejne unijne środki.
Mnóstwo planów
Kinga zajmuje kilka pięter w dużym pofabrycznym gmachu w przemysłowej dzielnicy Białegostoku (al. 1000-lecia P.P. 6). Wysokie korytarze z lastriko na podłodze, dziesiątki kartonowych pudeł z bielizną wzdłuż ścian. Winda przemysłowa z windziarzem i betonowe belki nośne pod wysokimi stropami. Za oknami z jednej strony widać elektrociepłownię i wielkie warsztaty, z drugiej pusty parking, na którym czasem staje cyrk albo wesołe miasteczko. Do centrum jest stąd dziesięć minut. Zewsząd słychać turkot maszyn do szycia. W jednym pomieszczeniu stoi ich kilkanaście, w kolejnym kilkadziesiąt. Na ścianie cytat z Alberta Einsteina: Każda praca jest dobra, o ile jest dobrze wykonywana. Tuż za ścianą gabinet pani prezes, piętro niżej biuro projektowe z tapetami w prążki.
Kinga Lesisz często sama projektuje bieliznę.
- Uwielbiam to. Jak się dostanie ładny haft czy koronkę, to trudno się powstrzymać przed wymyśleniem z tego czegoś nowego - uśmiecha się.
Za kolejnymi drzwiami znów hala produkcyjna.
- Nie jest to wymarzone miejsce na takie przedsięwzięcie. Chcielibyśmy wybudować nową siedzibę. Kupić nowe maszyny, zreorganizować produkcję. Zrealizować założenia audytu technologicznego, zatrudnić co najmniej kilkanaście nowych osób. Złożyliśmy już wniosek o dotację z RPO. Teraz tylko trzymać kciuki. Tam ilość chętnych wielokrotnie przekracza ilość dostępnych pieniędzy - prezes jest dobrej myśli.
Papierowa katastrofa
Chociaż akurat o Regionalnym Programie Operacyjnym nie ma najlepszej opinii.
- To bardzo dobrze, że te środki są. Mamy teraz swoje pięć minut, w kolejnej perspektywie budżetowej Unii na pewno nie będzie już takich dotacji na rozwój przedsiębiorczości. Ale biurokracja bardzo utrudnia ich wykorzystywanie - uważa Kinga Lesisz.
Na chwilę milknie i widać że szuka odpowiedniego słowa: - Totalna papierologia. Mówiąc jeszcze krócej - katastrofa. Pieczątki, parafki, załączniki, taki wniosek przypomina pracę magisterską. Nie podjęłabym się napisania czegoś takiego sama. Zleciliśmy to specjalistom, z zewnętrznej firmy - przyznaje. - Rozumiem, że potrzebny jest porządek, sprawozdawczość, że muszą być pewne rygory, ale mam znajomych i partnerów handlowych w innych krajach Unii i wiem jak załatwiają to oni: na faks i mailem.
Prezes zupełnie inaczej ocenia program Innowacyjna Gospodarka:
- Tam jest zdecydowanie łatwiej. Wnioski napisaliśmy sami. Jak widać dobrze. Nasza firma się dzięki temu zmienia.
Jak widać, i biustonosze mogą być innowacyjne.
Więcej o funduszach europejskich
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Innowacyjne biustonosze z Białegostoku
totyczyja
25.08.10, 05:33
Małe rozmiary, same push-up-y, nic specjalnego. Nie sztuka uszyć biustonosz na "pryszcze", sztuka uszyć biustonosz na duży biust i mały obwód pod biustem. A takich nie proponuje "Kinga". »
-
Re: Innowacyjne biustonosze z Białegostoku
jingle_bells
25.08.10, 08:13
To prawda.Wbrew twierdzeniom właścicielki firmy push-upy nie "modelują" sylwetki tylko ją zasłaniają i deformują. Uszyć push-upa zdobionego toną koronki w krzyczącym kolorze - to żaden »
-
Innowacyjne biustonosze z Białegostoku
elisee5
25.08.10, 08:43
Zgadzam się w zupełności!W Białymstoku nigdzie nie dostanie się biustonosza wrozmiarze 65 cm pod biustem, a w obwodzie 100-107 cm.Wiem coś o tym, bo samawielokrotnie szukałam. Muszę kupować »
Wyborcza.biz poleca
- Poradnik praktyczny - jak napisać wniosek o dotację
- Jak przestrzegać zasady konkurencyjności w projektach programu Kapitał Ludzki
- Mama założyła rodzinną kawiarnię dzięki Unii
- Właściciele domków dostaną dofinansowanie na oczyszczalnie
- Unijny projekt adaptacji popegerowskich obiektów na bazę turystyczną najpierw został przez urzędników odrzucony, a później nagrodzony w konkursie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP
W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.













