Studio nie z tego świata pod Krakowem
25.08.2010
, aktualizacja: 25.08.2010 16:40
Pod Krakowem powstała pierwsza po wojnie polska niepaństwowa wytwórnia filmowa. Właśnie ruszyła tu produkcja amerykańskiego obrazu. Do stworzenia nowoczesnego studia dołożył się budżet Unii Europejskiej.

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Alvernia Studios

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Alvernia Studios

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Alvernia Studios

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Siedziba Alvernia Studios

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Alvernia Studios

Fot. Paweł Piotrowski / AG
Autostrada A4

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Alvernia Studios

fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Siedziba Alvernia Studios

Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
ZOBACZ TAKŻE
- "Szalona lokomotywa" wyruszy z Alverni (19-07-10, 09:00)
- Woda pitna w Afryce kontrolowana z Krynicy (01-09-10, 12:00)
- Teatr, internet... Własna firma za unijne pieniądze (25-10-10, 14:00)
- Trójwymiarowy obraz podziemi dla przyszłych pokoleń (15-09-10, 12:00)
- Lewandowski o Krakowie: Czas na śmiałe projekty (13-09-10, 08:00)
- Krynica: Forum zadowolonych z siebie (13-09-10, 07:00)
- Maszyna do modlenia się zmienia (27-08-10, 01:00)
- Uzdrowisko i wody mineralne z włoską tradycją (11-08-10, 13:00)
- Fundusze unijne. Miliony wciąż do wzięcia (04-08-10, 14:21)
SERWISY
ZDJĘCIA: siedziba Alvernia Studios z zewnątrz i od środka
Te budynki widział chyba każdy, kto w ostatnich latach podróżował autostradą A-4 z Krakowa w kierunku Katowic. Trudno przeoczyć 13 kopuł - kojarzących się z kosmicznym miasteczkiem - w pobliżu Alwerni. Jednak ciągle mało kto wie, że od niedawna mieści się tu jedno z najnowocześniejszych europejskich studiów filmowych. Przed budynkami nie ma żadnego billboardu reklamowego ani nawet zwykłego drogowskazu z nazwą firmy Alvernia Studios, który doprowadziłby do wartowni w kształcie kosmicznego kasku. - Przyznaję, że do tej pory nasza firma zbytnio nie chwaliła się tym, co tutaj robi, bo ciągle jeszcze organizowaliśmy się. Teraz pracujemy już pełną parą, a filmowcy, nie tylko z Polski, korzystają tu z najnowocześniejszych technologii - tłumaczy Robert Kalinowski, zajmujący się promocją w Alvernia Studios.
- Trudno w naszym regionie o lepszy przykład zainwestowania pieniędzy w rozwój innowacyjnej gospodarki. Dzięki pasji przedsiębiorcy i unijnej dotacji udało się stworzyć produkt z bardzo nowoczesnymi rozwiązaniami w branży audiowizualnej - przyznaje Barbara Malczyk z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która pomaga przedsiębiorcom sięgać po unijne dotacje.
Pochwały z Hollywood
Alvernia Studios stworzył Stanisław Tyczyński, założyciel i były właściciel radia RMF FM. Zbudowane na początku wieku kopulaste budowle miały być nową siedzibą stacji, po tym, gdy władze Krakowa próbowały w tamtym czasie pozbyć się radia z dawnych austriackich fortyfikacji pod kopcem Kościuszki. Konflikt udało się jednak zażegnać, RMF FM nadal mogło nadawać spod kopca, a kosmiczne miasteczko w połowie drogi z Krakowa do Katowic stało puste.
Pod koniec 2006 r. Tyczyński sprzedał swoją rozgłośnię niemieckiemu koncernowi medialnemu, kopuły pozostawiając dla siebie. Bez rozgłosu zainwestował w nie pieniądze ze sprzedaży radia.
Jego nowa firma Alvernia Studios w 2008 r. złożyła wniosek za pośrednictwem firmy doradczej o dotację w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Trzy transze dotacji już dostała - dwie w 2009 r., jedną w 2010 r. Teraz czeka na ostatni przelew. Nie było żadnych kłopotów z przyznaniem dofinansowania. Uznano bowiem, że projekt wspiera innowacyjne przedsięwzięcie, w którym olbrzymią rolę odgrywają nowoczesne technologie.
Pełny tytuł projektu brzmi: "Uruchomienie studia i planu filmowego poprzez wdrożenie innowacyjnej technologii produkcji i przetwarzania obrazu filmowego". Wart jest 17,9 mln zł. Dotacja wyniosła 8,8 mln zł, z czego Unia wyłożyła 85 proc., czyli blisko 7,5 mln zł, a polski budżet dodał ok. 1,3 mln zł.
Firma zdecydowała się na sięgnięcie po dotację, żeby przyspieszyć zakończenie inwestycji. Dzięki temu mogła pozwolić sobie na szybkie wprowadzenie na rynek nowej, kompleksowej usługi realizacji zdjęć filmowych w najwyższym możliwym obecnie standardzie, zwanym 4K (rozdzielczość obrazu 4 razy większa niż full HD). Realizacja projektu ułatwia zaistnienie Alvernia Studios na światowym rynku produkcji filmowej.
- Dotacja to tylko niewielka część kwoty, jaką zainwestowano w wytwórnię filmową, pierwszą niepaństwową w powojennej historii Polski. Stworzyliśmy miejsce do pracy dla filmowców, jakiego nie ma nigdzie indziej w Polsce, a i w całej Europie trudno dzisiaj znaleźć tak nowoczesne studio - zachwala Kalinowski.
Z unijnej dotacji sfinansowano wyposażenie profesjonalnego planu przy tak zwanym blue screenie, czyli wielkim - sięgającym pod sufit największej kopuły, o powierzchni 2000 m kw. - sferycznym, błękitnym ekranie. Tak dużego i dającego tak wielkie możliwości ekranu nie ma w Europie. Grających na jego tle aktorów można za pomocą komputera umieścić w dowolnej scenerii. Do tego w trójwymiarowej technologii i w największej możliwej rozdzielczości. Specjalny zestaw świateł zsynchronizowanych z kamerami pozwala stworzyć iluzję naturalnego oświetlenia z każdej szerokości geograficznej. 24 kamery pracują w tzw. systemie Motion Capture, takim, jakiego używano do uzyskania efektów specjalnych m.in. we "Władcy Pierścieni", gdzie animowanym postaciom nadano naturalne ruchy człowieka. Unia dołożyła też do laboratorium taśmy filmowej - otwartym w maju tuż przy kopułach - w którym wywołuje się negatywy filmowe.
"The Hollywood Reporter" - uznany magazyn poświęcony przemysłowi filmowemu - materiał o "najbardziej obiecujących studiach filmowych na świecie", przygotowany przed tegorocznym festiwalem w Cannes, otworzył właśnie prezentacją Alvernia Studios.
Jak w filmie SF
Nie tylko z zewnątrz Alvernia Studios przypomina twór rodem z kosmosu. Półkoliste wnętrza są jak żywcem wyjęte z filmów science fiction. Kręte schody z metalowymi balustradami w kosmiczne wzory; rozsuwane symetryczne drzwi z czytnikami linii papilarnych, przypominające wrota ze statku Lorda Vadera; restauracja jak z tej słynnej sceny "Obcego", w której w knajpie gdzieś na krańcu wszechświata przesiadują kosmiczni rozbitkowie. Kogoś tu poniosła fantazja, i to na całego. I jeszcze wszechobecny wizerunek smoka - oficjalne logo wytwórni. Choć ten element da się akurat łatwo wytłumaczyć. Smok to ulubiony symbol Stanisława Tyczyńskiego.
Nikt z kilkudziesięciu pracujących w kopułach osób - w tym 19 zatrudnionych dzięki unijnej dotacji - nie czuje się tu zagubiony. Poruszają się bezbłędnie pomiędzy 13 kopułami połączonymi półkolistymi - a jakże - przeszklonymi korytarzami, mimo braku drogowskazów i tabliczek na ścianach. Wyjątek to napisy informujące, gdzie znajduje się damska toaleta, a gdzie męska, które powieszono pewnie z myślą o zdezorientowanych gościach. Osobie z zewnątrz, która trafiła tu po raz pierwszy, trudno jest połapać się w tym kosmicznym labiryncie.
Dla wielbicieli twórczości "Gwiezdnych wojen" George'a Lucasa czy "Piątego elementu" Luca Bessona to musi być wymarzone miejsce pracy. I wcale nie trzeba być filmowcem, by zostać tu zatrudnionym. Przecież wytwórnie filmowe potrzebują też przedstawicieli bardziej przyziemnych zawodów, choćby księgowych. Buchalter - pasjonat SF - pewnie będzie czuł się szczęściarzem, licząc koszty, przychody, rabaty i podatki w takiej scenerii, zamiast w nudnym biurze za zwykłym biurkiem.
Sprostać każdemu filmowemu zadaniu
W centralnej kopule swój gabinet ma Stanisław Tyczyński. Obok w pokoju - a raczej pomieszczeniu przypominającym komnatę mistrza Yody - obrabia się filmy.
- Pracuję nad "Ślubami panieńskimi" w reżyserii Filipa Bajona. To film rozgrywany w scenerii historycznej, więc czyszczę sceny kręcone w naturalnych plenerach ze wszystkich zdobyczy cywilizacji, czyli na przykład usuwam komputerowo z krajobrazu słupy elektryczne - tłumaczy Witold Wnuk, specjalista od komputerowych efektów, wpatrując się w ekran monitora.
W innej kopule mieści się studio dźwiękowe w formie sali kinowej. Dzięki takiemu rozwiązaniu można tak zgrać dźwięk, by mieć pewność, że będzie jak najlepiej słyszalny przez widzów w prawdziwym kinie. Alvernia - jako pierwsza w Polsce - otrzymała certyfikat Dolby Premier Studio, świadczący o najlepszej jakości usług.
1
2
następne »
- 84 komentarze
- Drukuj
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
35 głosów
-
Studio nie z tego świata pod Krakowem
konsulhonorowypernambuco
25.08.10, 12:31
@Bartek: Nie czekaj-zrób. Tyczyński miał doskonały pomysł. To się liczy. I około 200 mln złotych kapitału własnego ze sprzedaży radia. A na to pracował kilka ładnych lat. Popracuj i »
-
Myślałem, że obrazy się maluje...
imsocool
25.08.10, 15:43
... a nie produkuje.»
-
Studio nie z tego świata pod Krakowem
cafe_justysia
25.08.10, 15:48
Dlaczego za każdym razem jak komuś coś się uda to musi znaleźć się gronoosób,które nie gratulują tylko obrażają i naśmiewają się,tak jakby zrobilisami coś pożytecznego??Plucie jadem jest »
Wyborcza.biz poleca
Najczęściej Czytane24 htydzień

Jak wypełnić protokół postępowania o zamówienie publiczne?
Istnieje możliwość modyfikacji protokołu postępowania o zamówienie publiczne. W jakich sytuacjach jest to szczególnie pomocne?



więcej zdjęć








