Dotacje Instytucje Szkolenia

Na Unii zyskali dwa razy

Marcin Sztandera
01.09.2010 , aktualizacja: 01.09.2010 18:50
A A A Drukuj
Dokumentacja projektu to było osiem opasłych segregatorów i ciągłe pilnowanie terminów. - Ale opłacało się - mówią pracownicy Delfina i z dumą pokazują swoją nową halę produkcyjną wybudowaną ze środków unijnych. Dzięki niej można wyczuć pozytywne zmiany na polskiej wsi.
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Hala ma ponad 400 metrów kwadratowych powierzchni. Stoi w kieleckiej dzielnicy Słowik. Wchodząc do środka, można odnieść wrażenie, że to scenografia do następnego odcinka telewizyjnego programu z serii "Jak to jest zrobione". Budynek pachnie świeżością, a na środku stoi maszyna z trzema ramionami. Pierwsze ramię jest w piecu, drugie za zasłoną chłodzi woda zmieszana z powietrzem. W tym czasie na trzecim ramieniu jest forma, do której pracownik wsypuje granulat polietylenu.

Laser chroni, komputer wygrzewa

Gdy nowa forma jest gotowa, konstrukcja zaczyna się obracać. Najpierw odjeżdża piec i ukazuje się wygrzewana w nim forma, która potem trafia do chłodzącej kąpieli. A do pieca wędruje kolejna, powoli się obracając. Dzięki temu granulat równomiernie się rozkłada i tworzywo ma równomierną grubość. Całością steruje komputer, który pilnuje temperatury w piecu, czasu wygrzewania i chłodzenia. Są nawet czujniki laserowe, które dbają o to, żeby nikt nie podszedł za blisko pieca podczas jego pracy. Przy maszynie pracują tylko dwie osoby. W ciągu półtorej godziny produkują dwie kompletne przydomowe oczyszczalnie ścieków. - To najnowocześniejsza w Polsce linia do formowania rotacyjnego - mówi z dumą Iwona Korjat, kontroler finansowy z firmy Delfin, której własnością jest hala.

Francuski łącznik

Delfin to firma stworzona przez Lucjana Dulnika. Jej korzenie sięgają Francji, dokąd jej właściciel wyjechał w 1985 roku. - Przed wyjazdem z pasją uprawiałem muzykę, nagrałem z kolegami nawet niezłą płytę. Lecz lata 80. dla młodych ludzi to było zbyt duże wyzwanie. Już miałem dosyć tej szarości PRL-u - wspomina Dulnik. We Francji spędził kilka lat, prowadził firmę import-export. Dzięki wsparciu swojego przyjaciela i mentora Alfonsa Chrzanowskiego poznał grupę SEBICO, jednego z największych producentów przydomowych oczyszczalni ścieków w Europie. - Po 1989 roku postanowiłem odnaleźć swój kraj. Tęskniłem. Byłem, jestem i pozostanę Polakiem, kielczaninem. Gdy tylko okazało się, że jest szansa, zdecydowałem się na powrót do korzeni - relacjonuje Dulnik.

Do Polski przyjechał już nie jako muzyk, ale biznesmen. - Uważam, że nasza wieś jest wspaniała, malownicza, ale zawsze raziło mnie, że jest i był problem z oczyszczaniem ścieków i ochroną środowiska. Pomyślałem, że w tym może być duży potencjał, a rozmowa z panem Alfonsem tylko mnie w tym utwierdziła - wspomina Dulnik. Tak w 1993 roku powstał Delfin - firma zajmująca się ochroną środowiska. Na początku właściciel pracował tylko ze swoją najbliższą rodziną i zajmował się tylko importem. W 1997 roku ruszyła produkcja w oparciu o technologię SEBICO. - To było znacznie tańsze rozwiązanie niż wożenie urządzeń 2 tys. km. Byliśmy prawdziwymi pionierami we wprowadzaniu na rynek przydomowych oczyszczalni - mówi Dulnik. Z czasem firma zaczęła te produkty poprawiać i opracowywać własne wzory. Dziś zatrudnia ponad 40 osób i jest w pełni niezależna. Ale francuskie doświadczenia nadal procentują.

- Dzięki pobytowi za granicą stosunkowo wcześnie wiedziałem, jak funkcjonuje Unia Europejska. Zacząłem więc studiować pomysł budowy nowocześniejszego zakładu i liczyłem, że uda mi się go sfinansować ze środków unijnych - tłumaczy właściciel.

Ucieczka przed kryzysem

Delfin ubiegał się o pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Świętokrzyskiego na lata 2007-2013. - Ponieważ wiedziałem, że to skomplikowany proces, napisanie wniosku chciałem zlecić firmie zewnętrznej. Ale najtrudniejsza była sama decyzja. Przecież 2008 i 2009 rok to był wielki kryzys, a ja musiałem zdecydować, czy inwestujemy dalej. W pewnym sensie w podjęciu decyzji pomógł mi minister finansów Jacek Rostowski, który swoimi wyważonymi wypowiedziami sprawiał wrażenie, że wyjdziemy z tego kryzysu w dobrym stanie. Zdecydowałem się i nie żałuję - opowiada założyciel Delfina.

Pieniądze miały pochodzić z działania 1.1 "Bezpośrednie wsparcie sektora mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw". Można było uzyskać 50-procentowe dofinansowanie inwestycji, ale m.in. trzeba było wykazać innowacyjność projektu. Zdecydowali się na wynajęcie konsultantów zewnętrznych. - Pomoc firmy zewnętrznej była bardzo duża. My przygotowywaliśmy część merytoryczną, a oni formalną. Pokazaliśmy na przykład, jak bardzo nasza firma się rozwinie w porównaniu z dotychczas wykorzystywaną technologią - opowiada Korjat. Tak powstał projekt "Poprzez innowacyjną technologię do nowych produktów w firmie Delfin Sp. z o.o.".

W dokumencie m.in. wyliczono, że dzięki nowej hali i linii produkcyjnej powstanie pięć nowych miejsc pracy i uda się wdrożyć do produkcji cztery nowe, bardzo zaawansowane technologicznie typy oczyszczalni opracowane od podstaw przez technologów zatrudnionych w Delfinie. Argumentowano, że nowe oczyszczalnie, ich szczególny kształt i konstrukcja filtra umożliwią bardzo wysoką redukcję zanieczyszczeń w ściekach, w niektórych zakresach nawet 94-procentową. - To radykalny skok technologiczny w całej branży - podkreślają pracownicy Delfina.

Argumentów do uzasadnienia dostarczyła też sama Unia Europejska. - Przecież wymagania unijne dotyczące ochrony środowiska są dla nas, tak jak dla całej branży, bardzo istotnym czynnikiem. Z jednej strony UE wymaga przestrzegania pewnych norm, a z drugiej - daje możliwości pozyskania środków na ich realizację na przykład przez samorządy. Dla nas to mogło oznaczać nowe zamówienia na oczyszczalnie przydomowe - tłumaczy Tomasz Kasprzyk, dyrektor ds. handlowych w Delfinie.

Przygotowany wniosek trafił do świętokrzyskiego urzędu marszałkowskiego w czerwcu 2008 roku.

Zaskoczyły ich tylko pogoda i gaz

Wniosek podczas konkursu najpierw przeszedł ocenę formalną, a potem merytoryczną. Umowę ostatecznie podpisano 29 grudnia 2008 roku. Całkowita wartość inwestycji miała wynosić 2,25 mln zł, dotacja - 50 proc.

W tym czasie firma miała już pozwolenie na budowę. - Jednym z wymogów było rozpoczęcie realizacji projektu do 5 stycznia 2009 roku. W tym czasie przygotowaliśmy zapytanie ofertowe dotyczące wykonania inwestycji budowlanej i zgodnie z wymaganiami proceduralnymi, upubliczniliśmy je - mówi Korjat. W praktyce polegało to m.in. na umieszczeniu ogłoszenia na stronie internetowej firmy i rozesłaniu zapytań do trzech potencjalnych wykonawców. - Musieliśmy uzyskać co najmniej trzy oferty i wyłonić spośród nich generalnego wykonawcę - tłumaczy Korjat.

Cała procedura trwała kilka miesięcy, a umowę na budowę hali produkcyjnej podpisano 22 lipca. Czasu było coraz mniej, bo realizacja projektu musiała się skończyć do końca marca 2010 roku wybudowaniem hali i uruchomieniem nowej linii technologicznej. Dlatego równolegle rozsyłano zapytania do producentów linii technologicznej oraz pozostałych niezbędnych urządzeń, takich jak żuraw warsztatowy.

- Najgorętszy dla nas był początek 2010 roku. Sroga zima utrudniała ostatnie prace budowlane, a jednocześnie docierały maszyny, trwał ich montaż, odbiory techniczne i szkolenie pracowników. Wszystkich to kosztowało sporo pracy, ale udało się i pierwsze próbne uruchomienie nowej linii technologicznej zrobiliśmy w lutym- opowiada Korjat.

Unia wkracza po raz drugi

Ostatecznie cała inwestycja kosztowała blisko 3 mln zł, nieco więcej niż zakładał projekt unijny. Ale dziś nowa linia produkcyjna pracuje pełną parą na dwie zmiany. To zasługa m.in. samorządów, które dostały sporo środków na inwestycje ekologiczne w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. - Program na dobre ruszył w październiku zeszłego roku. Spora część środków idzie na kanalizację. A ponieważ nie wszędzie budowa kanalizacji jest najlepszym rozwiązaniem, nie dziwią już zamówienia na kilkadziesiąt przydomowych oczyszczalni ścieków, które ją zastępują. Teraz realizujemy kontrakt dla gminy, która zamówiła 400 takich oczyszczalni. Ich dostawa i montaż ma potrwać do 2011 roku. Dzięki takim zamówieniom w tym trudnym roku dla budownictwa chcemy osiągnąć ponad 20 proc. wzrostu sprzedaży - mówi Kasprzyk.

Lucjan Dulnik podkreśla, że sama realizacja projektu przebiegała bez większych kłopotów. - To zasługa bardzo dobrego zespołu. Była tylko jedna niespodzianka. Ktoś źle zrozumiał we Francji, jakim gazem ma być zasilana nasza linia produkcyjna. Hala już stała, a my musieliśmy wyjaśniać, że to ma być gaz w zbiornikach, a nie ziemny - wyjaśnia.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.