Dotacje Instytucje Szkolenia

Autoportret Polki z dotacją

Sylwia Śmigiel, Konrad Niklewicz
11.10.2010 , aktualizacja: 11.10.2010 10:16
A A A Drukuj
Edu & More dostało 600 tys. zł dotacji. A Yukka-Art. - 40 tys. i jeśli to będzie możliwe, będzie się starać o kolejne pieniądze z Unii.
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Dorota Gruza i Agnieszka Pabiańczyk - szefowe firmy Edu & More
Andrzej Monczak
Dorota Gruza i Agnieszka Pabiańczyk - szefowe firmy Edu & More
Małgorzata Sroczyńska - firma Yukka-Art
Andrzej Monczak
Małgorzata Sroczyńska - firma Yukka-Art
Agnieszka Pabiańczyk (38 lat) i Dorota Gruza (37 lat) znały się jeszcze z liceum. - Ale tam nie byłyśmy jeszcze przyjaciółkami. Ja chodziłam na pielgrzymki, Dorota jeździła do Jarocina - podkreśla Pabiańczyk, wiceprezes spółki Edu & More, jednej z kilkuset firm w Polsce, które zdobyły dużą unijną dotację na zbudowanie biznesu w internecie. - Dopiero w wieku dorosłym los nas znowu połączył. Zawodowo.

W wakacje 2009 r. spotkały się na Mazurach. Obie miały taki sam pomysł: stworzyć innowacyjny serwis internetowy do nauki języka polskiego dla cudzoziemców (tzw. e-learning). Znakomite uzupełnienie "tradycyjnych" konwersacji. Postanowiły postarać się o unijną dotację na założenie własnego biznesu internetowego. Do wzięcia były pieniądze ze słynnego działania 8.1 w Programie Operacyjnym "Innowacyjna gospodarka".

Gruza, decydując się na wspólny projekt z Pabiańczyk, postanowiła odejść z pracy. - Przez 15 lat prowadziłam duże projekty szkoleniowe, pracowałam na etacie. Swoje obowiązki miałam w małym palcu, nie narzekałam na stronę finansową - opowiada Dorota Gruza, prezes spółki Edu & More. - Ale uznałam, że w firmie nie mam szans na dalszy rozwój i realizację własnych pomysłów. Gdy zaszłam w ciążę, doszłam do wniosku, że to dobry moment, żeby zacząć coś nowego.



Zmiana była duża. - Na etacie nie trzeba się martwić o pensję. Nie dotyczy cię papierkowa robota - przyznaje Gruza - ale własna firma daje niezależność i możliwość realizacji zawodowych marzeń. - Ja z kolei nigdy nie musiałam przychodzić do biura na 9 i wychodzić o 17, ponieważ albo byłam freelancerem, albo prowadziłam działalność gospodarczą. Teraz przyjeżdżam o 6.20 rano, żeby nie marnować czasu w korkach - śmieje się Agnieszka Pabiańczyk, współautorka książek do nauki polskiego dla cudzoziemców i nauczycielka polskiego jako języka obcego. - Przez 15 lat uczyłam cudzoziemców polskiego. Ilu z nich nauczyłam? Trudno zliczyć, ale wielu może pochwalić się państwowym certyfikatem znajomości języka polskiego.



Nad wnioskiem pracowały cztery miesiące. Nie obyło się bez pomyłek. - Postanowiłyśmy skorzystać z usług doradców. I popełniłyśmy błąd: nie sprawdziłyśmy ich referencji - opowiada Pabiańczyk. Skończyło się tak, że obie musiały pracować za doradców. Przygotowywać lwią część wniosku, zastanawiać się nad harmonogramem realizacji, nad potrzebnymi wydatkami i terminami płatności. Wkład doradców właściwie ograniczył się do wklepania tych informacji do elektronicznego systemu rejestracji wniosków. - Nasi doradcy zapomnieli np. doradzić, że w koszty projektu, te, które podlegają zwrotowi z unijnej dotacji, warto wrzucić np. koszt rozliczenia samej dotacji.

Rejestracja spółki Edu & More była ostatnim krokiem, tuż przed złożeniem wniosku o dotację.



Działanie 8.1 nie bez przyczyny cieszy się sławą. Teraz reguły już zostały zmienione, ale wtedy, gdy Edu & More składało wniosek, pod warszawską siedzibą instytucji zbierającej wnioski kłębiły się tłumy. Wszyscy byli przekonani, że o zdobyciu dotacji będzie decydowała kolejność złożenia wniosku. - Nasi doradcy, którzy mieli złożyć wniosek, rozłożyli ręce. Na szczęście wniosek złożyła zaprzyjaźniona z nami osoba, która odstała "nasze" - mówi Pabiańczyk. - Ale i tak nie byłyśmy do końca pewne, czy projekt uzyska dofinansowanie, bo zespół projektowy popełnił błąd i w harmonogramie projektu powstała jednodniowa luka. Wniosek trzeba było poprawić. Na liście rankingowej spadłyśmy o dzień, ale na szczęście tylko o jeden. Wniosek przeszedł. Gruza: - O tym, że dostałyśmy dotację, dowiedziałam się w szpitalu. Dwa dni po porodzie.

Edu & More dostało 600 tys. zł dotacji.



Czy kobietom jest trudniej walczyć o unijną dotację w tej części funduszy europejskich, która jest zdominowana przez firmy prowadzone przez mężczyzn? - Nie, bo liczy się pomysł. Ale faktycznie, branża IT jest zdominowana przez mężczyzn. Dla nas to nawet lepiej - śmieje się Gruza.

Czasami bycie kobietą pomaga. - Okazało się, że pilnie muszę załatwić jedno z zaświadczeń, bo był w nim błąd. W urzędzie usłyszałam, że wpis, owszem, zostanie poprawiony, ale za trzy tygodnie. To by znaczyło, że nie damy rady złożyć dokumentów wymaganych do podpisania umowy o dotację, bo nie skompletujemy załączników w podanym terminie. Ale uparłam się. Usiadłam i powiedziałam, że nie wyjdę, dopóki mi tego poprawionego zaświadczenia nie wydadzą - opowiada Pabiańczyk. - Dostałaś ten wypis, bo się popłakałaś - precyzuje Gruza. - Tak, bo się popłakałam. Łzy leciały ciurkiem. Ale zaświadczenie dostałam!

Projekt rozpisany na 15 miesięcy ruszył 1 sierpnia. Obecnie powstają kolejne moduły - strona internetowa oraz e-lekcje, za pomocą której Agnieszka i Dorota już w lutym 2011 r. będą uczyć cudzoziemców języka. - Wiemy, że pojawi się konkurencja - przyznają. Ale są przekonane, że będą miały klientów. Obie wierzą, że w zabieganych czasach ta metoda nauki będzie coraz popularniejsza. Poza tym tradycyjny kurs języka polskiego dla cudzoziemców, zamawiany np. przez zagraniczne koncerny dla swoich zagranicznych menedżerów pracujących w polskiej siedzibie, to koszt około 5 tys. zł. - U nas będzie dużo taniej - zapewnia Pabiańczyk. - Nie przyjmujemy do wiadomości, że może się nam nie udać. Nigdy nie słyszałyśmy, żeby rzecz robiona z pasją się nie udała.



***

- Zupełnie inaczej się robi coś, co się kocha i lubi, a zupełnie inaczej, kiedy się chodzi do pracy od 8 do 16 - zapewnia Małgorzata Sroczyńska, od czerwca właścicielka firmy Yukka-Art. zajmującej się architekturą krajobrazu.

Ogrody zawsze były jej pasją. Dlatego wybrała kierunek ogrodnictwo, specjalność kształtowanie terenów zieleni. Przez pierwsze cztery lata po studiach pracowała w firmach z branży ogrodniczej. Chciała przejść na swoje, ale zawsze problemem były pieniądze. - Przecież, żeby zacząć działać w branży ogrodniczej, potrzebny jest sprzęt, oprogramowanie, komputer itd. A ciężko po studiach odłożyć większe kwoty - mówi.

Zaczęła myśleć o wyjeździe do Holandii, gdzie mogłaby pracować w zawodzie. Ale równolegle zaczęła szukać informacji o dotacjach unijnych. Odkryła, że w Programie Operacyjnym "Kapitał ludzki" jest działanie 6.2 dające pieniądze na start biznesu - nawet 40 tys. zł - w połączeniu ze szkoleniami dla początkujących przedsiębiorców.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    69 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.